W wirze pracy event managera.

To ten moment, kiedy myślisz sobie w pracy, przed eventem “To zbyt wiele, za dużo, czemu tego jest tak dużo!?”. Z przymrużeniem oka robimy listę tego, czego w pracy event managera jest przesadnie dużo… Z pewnością każdy eventowiec ma swój prywatny rejestr, który w chwili małego kryzysu wyciąga, przegląda i dodaje kolejne punkty.

# za dużo tasków

Doskonale wiesz, że umiesz żonglować całkiem sprawnie wieloma zadaniami naraz. Dziwnym trafem za każdym razem masz wrażenie, że przychodzi taki moment, kiedy jest ich zbyt wiele i starasz się tylko nie panikować, ale dalej uprawiać swoją zwariowaną żonglerkę, modląc się, by wyliczony czas na każdy task okazał się dobrze wykonanym równaniem matematycznym.

# za dużo stresu

Ciśnienie skacze Ci niczym Adam Małysz w swojej szczytowej formie z każdą fakapogenną sytuacją, których nigdy nie brakuje. Czasem nawet sam sobie to robisz, kiedy do głowy wpada znienacka myśl “Zapomniałem zadzwonić do ludzi od cateringu”, ale zanim dostaniesz prawdziwego zawału, przypominasz sobie także, że zrobiła to już Twoja koleżanka ;).

# za dużo ludzi

Chodzi o ludzi, z którymi gładka współpraca nie istnieje… i tylko się szarpiesz, godziny tłumaczysz, wyjaśniasz, odpowiadasz na ich pretensjonalny ton swoim opanowanym i profesjonalnym podejściem. Takich ludzi zawsze będzie za dużo dla event managera, bo taka współpraca kosztuje go za każdym razem najwięcej energii.

# za dużo presji

Chcesz by event, który robisz, był naprawdę świetny. Do tego dążysz by był zorganizowany praktycznie idealnie, aby uczestnicy bawili się na nim wyśmienicie. Presja czasu także nie pozwala o sobie zapomnieć, bo czas kurczy się z każdym minionym dniem. Chwilami masz wrażenie, że z tego ciśnienia eksploduje Ci głowa ;).

# za dużo maili

Spływają wartką kaskadą niczym woda z nieba podczas apokalipsy. Kiedy już myślisz, że nawet Twoja skrzynka pocztowa zaraz odmówi współpracy, one nadal się mnożą. Spoglądasz na to ponuro i myślisz w duchu, że powinny być kary za wysyłanie zbyt dużej ich ilości.

# za dużo spotkań

Jako eventowiec z doświadczeniem wiesz, że często lepiej jest spotkać się w cztery oczy, żeby ustalić wiele kwestii sprawnie niż telefonicznie lub mailowo. Teoretycznie więc oszczędza to Twój cenny czas. Kiedy jednak masz prawie cały dzień takich meetingów, na które musisz dotrzeć, jednocześnie kontrolując skrzynkę mailową i odbierając telefony, nie jesteś już takim entuzjastą spotkań na żywo.

# za dużo komunikacji

Bywa i tak, że jesteś zmęczony ciągiem komunikacyjnym, w którym jako event manager pełnisz ważną rolę. Ta ciągła wymiana informacji, przekazywania komunikatów, wymiany zdań i opinii… To prawda, że bez nich nie byłoby eventów, ale gdyby tak choć jeden dzień w roku zrobić Dniem Milczenia Eventowca ;).

# za dużo czasu

Ah nie, to nie ta lista. W eventach nie istnieje coś takiego jak “za dużo czasu”! 😉

Koniec końców jest też dużo satysfakcji po zakończonym evencie, dużo uśmiechów, gratulacji i miłych opinii. Tylko zanim to wszystko nastąpi, trzeba przebrnąć przez punkty powyżej ;).

Niepoprawna Optymistka

Podziel się:

FacebookLinkedIn