Reklamy

Czego uczy nas eventowa wpadka marca?

Zanim przejdziemy do mięs (przepraszam wegetarian), deklaracja. Chcę nadać naszym felietonom pewien rys. Po pierwsze – obserwacja z otaczającego nas świata. Po drugie – co z niej wynika, bo  ma to być obserwacja skutkująca zawodowo. I po trzecie – jakaś technika, metoda – coś co może się przydać dziś lub za kilka miesięcy.

Na początek – rozliczenie. Dziś wiele naszych eventowych miejsc pracy (hotele, restauracje) przygotowuje się do uruchomienia, trochę nieśmiałego – ale jest nadzieja. Sporo z nich robiło eventy, o których pisałem w poprzednim felietonie – wirtualne warsztaty kulinarne czy degustacje win. Pewnie zysk był minimalny, ale sam fakt robienia czegoś, poczucie sensu – ma sens ogromny! Dziś już koncentrują się na dezynfekcji, separacji – na otwieraniu się. Bądźmy z nimi – nawet nieostrzyżeni, ale wpadnijmy choćby na kawę.

Obserwowałem trochę zdalnej szkoły. Przypadkiem. Na TVP Rozrywka codziennie  miałem kolejno od 18.30 Okrasę łamiącego przepisy i mojego dawnego sąsiada Bobka Makłowicza. Aż tu któregoś dnia – średnice, pomyłki, katastrofy matematyczne. Spokojnie… Pamiętacie ten event, na którym gwiazdą wieczoru był idol prezesa? TYLKO prezesa? Na sali w Warszawiance 800 osób, ale zasłuchany tylko pierwszy stolik? Bywa.  Najważniejsze to umiejętność wyciągnięcia wniosków.

Po pierwsze – dzisiejsze lekcje są naprawdę dobrymi eventami, znacznie lepszymi niż większość “profesjonalnych” webinariow. Technologia telewizyjna + dobry nauczyciel + ciekawy temat robią swoje. Zrozumieli początkowe błędy i zadziałali skutecznie.

Po drugie – zobaczcie kilka lekcji, tak dla siebie. Są ciekawe, jak całkiem dobre programy popularnonaukowe z dobrym prezenterem. I bardzo odległe od tych pierwszych,  obśmianych licznymi memami.

Po trzecie – pomyślcie proszę –  jakie skutki te dzisiejsze lekcje będą miały  we wrześniu?  Ogromne! Lekcja w szkole jest jak event. Zamykamy się na 45 minut (dwa dni) w klasie (hotelu) z nauczycielem (firmą eventową, techniką, kucharzem, mówcą i kabaretem) oraz uczniami (uczestnikami). Co się stało w Vegas, zostaje w Vegas! Nie mów matole, co się dzieje w szkole! Taki układ tajemny, bez możliwości konfrontacji z innymi, bez wymiany doświadczeń.

A teraz metoda – ZDK – Zarządzanie Doświadczeniem Klienta. W telewizyjnej szkole – nagle – rodzice, uczniowie, nauczyciele mogli doświadczyć jak wyglądają lekcje (eventy?) u innych. We wrześniu uczniowie będą wystawiali rachunki – czy może pan/pani pokazać nam to tak ciekawie jak było w maju w telewizji? To też wyzwanie dla nauczycieli, bo pierwszy raz od 5-7 lat zobaczyli innego nauczyciela w akcji. Czy wyciągną wnioski? Czy my wyciągniemy?

ZDK w eventach ma dziś bardzo podobną strukturę. W licznych webinarach możemy zobaczyć wielu mówców. Ale… nasi klienci też mogą. Ja sam przy moich eventach  (webinariach) unikam sprzedawania, daję techniki i metody obiecane w tytule, w zaproszeniu. Jeśli obiecałem, że będzie o czasach covidowych, to treść jest nowa albo dopasowana do  pracy zdalnej, rozproszonej. Jeśli jednak co 5 minut pojawia się link do książki, do płatnego szkolenia, specjalne rabaty etc. – to jest słabo. Jeśli moderator blokuje czat, bo wpisów – “słyszałem to samo dwa lata temu” pojawia się sporo, to jest słabo. Sami łatwo rozpoznacie podstawionych uczestników, takich od generowania pozytywnych komentarzy. To wszystko buduje Doświadczenie Klientów. I trzeba tym Zarządzać.

Jak? Utrzymywać z klientami kontakt “bezfakturowy”. Pytać jak im się wiedzie. Czego im potrzeba? TERAZ, nie w październiku. Podrzucać linki do ciekawych tekstów,  informacji. Wspierać ich własne działania. Prawdziwych przyjaciół poznajemy w… trudnych czasach.

Podziel się:

FacebookLinkedIn


Reklamy