Dobra komunikacja i dbałość o szczegóły pozwoliły nam przetrwać i rozwinąć ofertę w trakcie pandemii.

Rozmowa z Alexandrą Kunowską, dyrektorką sprzedaży i marketingu ModraSova.

Olu, zajmujecie się organizacją warsztatów kreatywnych dla dzieci i młodzieży. To usługa, którą wydawałoby się, można świadczyć jednie na żywo. Jaka była Twój reakcja, gdy zapadły decyzje o pierwszym lock downie?

Na początku czułam bezsilność, byłam przygnębiona. Mimo zakazu, pojechałam na kilka dni w góry, by się zresetować i pomyśleć „co dalej?”. Pamiętam, codziennie otrzymywaliśmy telefony i maile z anulacjami rezerwacji. To było straszne uczucie.

Oprócz agencji, prowadzę też zajęcia na uczelni, gdzie bardzo sprawnie wszystko zostało przeniesione w tryb online. Moja myśl była taka, że skoro można edukować online to może i można „bawić” online.

W jaki sposób zaczęła się Wasza przygoda z realizacjami on-line?

Pod koniec marca zgłosił się do nas bank z zapytaniem o prowadzenie zajęć dla dzieci pracowników, podczas gdy ci muszą pracować zdalnie z domów. To było dla nas wyzwanie-eksperyment. Przerobiliśmy nasze biuro na prowizoryczne studio, w którym mieliśmy 2 lampy z dawnej sesji zdjęciowej (które de facto chwilę wcześniej chcieliśmy sprzedaćJ). Poza tym był laptop. Warsztat prowadził animator, a druga osoba ustawiała odpowiednio kamerę i obsługiwała czat. Warto wspomnieć, że na przygotowanie mieliśmy niecałe 2 dni.

Po pierwszym wydarzeniu online okazało się, że potrzebny jest też mikrofon oraz dodatkowa kamera na statywie. Mimo tego, że w kalendarzu rezerwacji perspektyw nie było, i nikt nic nie wiedział, co będzie dalej, postanowiliśmy stopniowo inwestować w kolejne elementy potrzebne do rozbudowywania i rozwijania naszego „studia”.

Następnie mieliśmy boom w okolicy dnia dziecka, co nas bardzo podbudowało. Dla bardziej wymagających klientów wynajmowaliśmy profesjonalne studia nagrań albo jeździliśmy do ich siedzib, gdzie mieli swój specjalny sprzęt.

Przerobiliśmy nasze biuro na prowizoryczne studio, w którym mieliśmy 2 lampy z dawnej sesji zdjęciowej (które de facto chwilę wcześniej chcieliśmy sprzedać). Poza tym był laptop. Warsztat prowadził animator, a druga osoba ustawiała odpowiednio kamerę i obsługiwała czat. Warto wspomnieć, że na przygotowanie mieliśmy niecałe 2 dni.

Czego nauczyliście się na tych pierwszych doświadczeniach z on-linem? Czy kolejne realizacje wyglądały inaczej?

Nauczyliśmy się, że również w online niezwykle istotne jest doprecyzowanie każdego najdrobniejszego szczegółu – podobnie jak przy organizowaniu eventów offline. Tyle, że przy organizacji warsztatów w formie tradycyjnej, wszystko było dla nas oczywiste, a przy online, początkowo nie koniecznie. Podam przykład – raz zapomnieliśmy ustalić po czyjej stronie jest platforma i na dzień przed wydarzeniem się zorientowaliśmy. Na szczęście klient był z nią już przygotowany, ale gdyby nie był, to prawdopodobnie ponieślibyśmy dodatkowe, nieprzewidziane koszty…

Przy każdej kolejnej realizacji byliśmy bogatsi o kolejne doświadczenia. Uwzględnialiśmy nasze spostrzeżenia, wskazówki od klientów, eliminowaliśmy niedoskonałości, poprawialiśmy nasze działania.

Od zawsze wychodzę z założenia, że komunikacja jest bardzo ważna. Lubię, kiedy przekaz jest jasny. Przy każdej realizacji online, z każdym klientem rozmawialiśmy uczciwie, mówiąc co już przerabialiśmy, co się sprawdziło, a co nie, gdzie mamy obawy czy nie jesteśmy pewni, bo robimy coś pierwszy raz. Uważam, że ta transparentność wzbudziła zaufanie i na jej podstawie zbudowaliśmy relacje z klientami. Poza tym staramy się być elastyczni i dostosować do potrzeb i oczekiwań klientów, nawet jeśli ich propozycje wychodzą poza naszą standardową ofertę i wymagają od nas dodatkowego zaangażowania i wysiłku.

Podam przykład – raz zapomnieliśmy ustalić po czyjej stronie jest platforma i na dzień przed wydarzeniem się zorientowaliśmy. Na szczęście klient był z nią już przygotowany, ale gdyby nie był, to prawdopodobnie ponieślibyśmy dodatkowe, nieprzewidziane koszty…

Z Twojego opowiadania wynika, że choć czas pandemii nie był łatwy, to nabyliście mnóstwo nowych kompetencji. Czy sądzisz, że na trwałe zmieni się Wasz sposób działania?

Tak, to prawda, sporo się zmieniło w naszym funkcjonowaniu. Na pewno będziemy dalej wykorzystywać i rozwijać nasze nowo nabyte kompetencje i umiejętności w zakresie online-u, ale dość silnie odczuwamy już, że tradycyjna forma warsztatów wraca. Działamy dwutorowo, tak by móc dostosować się do panującej w danej chwili sytuacji.

Wdrożyliśmy też nowe produkty np. zestawy ‘zrób to sam’, które wcześniej były alternatywą do warsztatów dla małych grup, ale przez okres pandemii zawitały do naszej oferty na stałe. Logistycznie nauczyliśmy się zorganizować wysyłki ponad 2000 zestawów DIY w ciągu 2 tygodni.

A Klienci? Czy chcą już wracać do kontaktu na żywo?

Większość tak, ale są też korporacje, które mają wewnętrzną politykę zabraniającą im organizację spotkań „face to face” i wtedy korzystają z warsztatów online. Niektóre firmy mają z nami np. raz w miesiącu warsztaty online w ramach programu socjalnego, czy warsztaty online z tytułu rożnych okoliczności, takich jak rocznicy powstania firmy czy wigilii firmowej. 

Z jaką ofertą zaprezentujecie się w trakcie FBE 2022?

To będzie niespodzianka. Serdecznie zapraszamy na stoisko, postaramy się mile zaskoczyć wszystkich uczestników. Podpowiem, że zaprezentujemy 2 spośród naszych 80 warsztatów, które mamy w ofercie. Do zobaczenia!

Olu, bardzo dziękuję za rozmowę i z niecierpliwością czekam na Waszą prezentację.

Rozmawiała Agnieszka Huszczyńska

Podziel się: