Event manager na przymusowym urlopie.

Branża eventowa jest superwymagająca i na brak pracy nikt nie narzekał. Fraza “mam za dużo czasu” nigdy nie wyszła z ust żadnego event managera. Dziś jednak okazuje się, że eventy zostały wysłane na przymusowe wakacje i czasu zrobiło się faktycznie aż za dużo… Jak nie oszaleć z jego nadmiaru, ale skorzystać z tej okazji? Technik jest co najmniej kilka ;).

#1 technika na ambitnego

Mimo braku wyzwań zawodowych, nie ustajesz w challengowaniu samego siebie – uczysz się wszystkiego, na co dotychczas nie miałeś czasu. Od rana wkuwasz słówka w czterech obcych językach, które mogą Ci się przydać w przysłości przy organizacji eventów (trzeba być gotowym na wszystko, zawsze!), czytasz fachową literaturę i prasę branżową nadrabiając każdą najmniejszą zaległość. Aby nie wyjść z wprawy biegania po halach, krążysz po mieszkaniu niczym szakal w oczekiwaniu na zgon swojej ofiary. Domownicy patrzą na Ciebie jak na szaleńca, ale zobaczymy kto się będzie śmiał ostatni, kiedy podniesiesz swoje skille na poziom master of masters.

#2 technika zen

To technika iście wakacyjna. Obiecujesz sobie, że to będzie czas, aby w końcu skupić się na sobie i na swoich relacjach. Wolne dni poświęcasz głównie na nadrabianie zaległości towarzyskich (online i telefonicznie oczywiście) oraz na wyciszeniu się i analizowaniu swojego życia. Prowadzi Cię to czasem do melancholii, bo uświadamiasz sobie jak bardzo tęsknisz za pracą event managera, ale ratujesz się w takich chwilach domowym spa i sesjami jogi. Obierasz za cel porządną naukę technik oddychania, aby raz na zawsze nauczyć się panowania nad swoimi emocjami – w eventach to niezbędne dla zdrowia psychicznego eventowca!

#3 technika kulturalna

Jako zabiegany event manager, nigdy nie miałeś wystarczająco dużo wolnego czasu, aby przeczytać wszystkie książki, które masz na swojej bucket liście, nie wspominając o serialach, o których w kółko opowiadali znajomi czy nagrodzonych ostatnimi czasy filmach. To jest więc moment, by wszystko to przeczytać, obejrzeć i w końcu móc nazwać się osobą, która ma rozeznanie, co w kulturze piszczy. Z dreszczykiem emocji zasiadasz także do spektakli online czy wirtualnych spacerów po muzeach, ciesząc się z tych małych przyjemności. To przynajmniej skuteczny sposób na odwrócenie swojej uwagi od faktu, że eventów nie ma…

#4 technika kulinarna

Przypominasz sobie o swojej miłości do jedzenia. Czasu na pichcenie w kuchni masz multum, więc powoli opracowujesz przepis na idealny chleb domowego wypieku, sąsiedzi są już obdarowani trzema rodzajami ciastek, a domownicy nakarmieni wyjątkową lasagne. Trochę tylko martwisz się, czy to aby nie jest zajadanie stresu, bo w głębi serca, z chęcią wróciłbyś już do połykania, niczym sopocka mewa, jedzenia w locie i pięciu kaw dziennie.

Oczywiste jest, że cała branża eventowa martwi się obecnym stanem rzeczy i stwierdzenie “jakoś się ułoży” jest niezbyt pokrzepiające. Sam fakt zawieszenia imprez i tego jakie zmiany przeszedł nasz świat w ostatnich tygodniach, jeży włos na głowie. Nic też dziwnego, że można się tą sytuacją stresować, a w szczególności dotyczy to teraz eventów.

Jednak, jako doświadczony event manager, aby nie oszaleć doszczętnie, powinieneś przyjąć zasadę, że nie można martwić się tym, na co nie ma się wpływu. Tak jak podczas imprezy nie masz wpływu na to, czy z nienacka nie wyskoczy jakiś fakap, tak na tę chwilę, nie masz niestety także wpływu na rozwój wypadków. Możesz za to wspierać akcję #zostańwdomu, aby zdusić epidemię w zarodku i jak najszybciej wrócić do normalności – czego życzymy nam wszystkim.

Niepoprawna Optymistka

Podziel się: